wtorek, 17 lutego, 2026

Świat przestępczy dawnego Poznania

Powszechnie wiadomo, że przestępczość kwitła w każdym staropolskim mieście, a Poznań nie był wyjątkiem. Okazuje się, że kobiety stanowiły sporą część świata przestępczego stolicy Wielkopolski. Podobnie jak mężczyźni, łamały prawo i często prowokowały konflikty. Z reguły przestępczynie pochodziły z małych miejscowości. Zdarzało się jednak, że patrycjuszki, a nawet szlachcianki schodziły na złą drogę. Więcej o ich wyczynach można przeczytać na stronie poznanyes.eu.

Kariera bez perspektyw

Jak wspomniano powyżej, większość przestępczyń pochodziła z niższych klas społecznych. W tamtych czasach mężczyźni w miastach mieli łatwiej we wszystkich dziedzinach, mogli zajmować się rzemiosłem, handlem i każdą inną pracą. Kobiety miały gorzej, biedne wieśniaczki lub mieszkanki miast miały słabe perspektywy rozwoju zawodowego. Mogły iść do klasztoru lub pracować jako pomoc domowa dla bogatych rzemieślników i kupców. Nie było żadnych przepisów ani specjalnych społeczności, które chroniłyby ich prawa. Zarobki służących były skromne, a ciężka praca, upokorzenia i brak perspektyw na lepsze życie były na porządku dziennym. Młode dziewczyny były często wykorzystywane seksualnie przez swoich panów, a gdy zachodziły w ciążę, były po prostu wyrzucane na ulicę. Nic więc dziwnego, że takie sytuacje skłaniały je do prostytucji i kradzieży. Większość prostytutek i złodziejek miała duże doświadczenie zawodowe jako pomoc domowa. Do łamania prawa przyczyniała się także specyficzna sytuacja, w jakiej żyły niższe warstwy poznańskiego społeczeństwa. W przeciwieństwie do poukładanego życia elit miejskich, niższe warstwy charakteryzowały się dużą swobodą obyczajową. Wiele par żyło w związkach cywilnych, miało wiele dzieci pozamałżeńskich, a świadomość wyobcowania i poczucie niesprawiedliwości nie zachęcały do kierowania się w życiu nakazami moralnymi.

Motywy łamania prawa

Na podstawie zbadanych przez historyków akt sądowych z XVI i XVII wieku nie sposób ustalić, czy oskarżeni byli profesjonalistami, czy też popełniali przestępstwa od czasu do czasu. Interesujące są również motywy łamania przez nich prawa. Większość z nich przyznała się do popełnionych przestępstw, powołując się na złą sytuację materialną i podżeganie do zbrodni. Największą część przestępczyń stanowiły złodziejki. Służące najczęściej okradały swoich pracodawców, a prostytutki swoich klientów. Zdarzały się również kradzieże z miejskich rezydencji i napady na handlarzy na rynku. Często złodziejki „czyściły” kościoły, co było jednak bardzo ryzykowne ze względu na wysokie kary za świętokradztwo. Zdarzało się również, że kradli mienie mieszkańców zmarłych podczas epidemii dżumy.

Co ciekawe, najczęstszym łupem złodziei wcale nie były pieniądze. Najczęściej ich łupem padały artykuły gospodarstwa domowego, żywność, biżuteria i odzież. Skradzione przedmioty trafiały następnie do paserów. Połowa złodziei działała w pojedynkę, podczas gdy reszta miała wspólników. Złodziejska społeczność nie mogła obejść się bez kupców i właścicieli domów publicznych, którzy pomagali ukrywać skradzione towary i organizowali ich sprzedaż. Złodzieje mieli również innych wspólników, którzy pomagali im ukrywać się, dopóki nie minie niebezpieczeństwo.

Kupcy zawsze wiedzieli o przestępczym świecie w Poznaniu, więc orientowali się, gdzie i komu sprzedać skradziony towar. Często zachęcali złodziei do kolejnych kradzieży, a nawet zamawiali towary. Właściciele domów publicznych zapewniali również tymczasowe schronienie przestępcom na przedmieściach.

Prostytucja w mieście

Prostytucja była odrębną, ale bardzo rozpowszechnioną kategorią przestępczości kobiecej. W Poznaniu działały legalne i nielegalne prostytutki. Te pierwsze obsługiwały mężczyzn w miejskich burdelach prowadzonych przez kata i jego żonę, natomiast nielegalne prostytutki pracowały dla siebie, czyli nie dzieliły się z nikim zarobkiem, co było bardzo ryzykowne. Złapane na gorącym uczynku były bowiem chłostane na słupach i wypędzane z miasta. Główny dom publiczny w Poznaniu znajdował się przy ulicy Świętego Marcina. Warto zauważyć, że miasto regularnie otrzymywało część zysków z działalności prostytutek, więc poznańskie dziewczyny łatwej cnoty się nie obawiały, zwłaszcza jeśli dzieliły się pieniędzmi z władzami miasta. Częstymi klientami „nocnych motyli” byli żonaci mężczyźni, Żydzi i duchowni. Jednak większość prostytutek pracowała nielegalnie, obsługując klientów w tajnych burdelach lub na ulicy. Istniały dwie inne kategorie prostytutek: zawodowe i dorywcze. Te drugie pracowały tylko od czasu do czasu, głównie na zjazdach szlacheckich lub targach, gdzie łatwiej było znaleźć bogatego klienta. 

Powszechnym przestępstwem, o które najczęściej oskarżano kobiety, było cudzołóstwo. Mężczyznom zwykle udawało się uniknąć odpowiedzialności. Byli traktowani jako niewinne ofiary kobiecej chytrości i uwodzicielskiej siły. Prostytutki, które obsługiwały żonatych mężczyzn i młode pokojówki, które miały nadzieję poprawić swoją sytuację finansową poprzez romans ze swoim panem, również były oskarżane o cudzołóstwo.

Ówczesne przepisy prawne nie były pobłażliwe dla kobiet. Jedynym wyjątkiem była bigamia. W tym przypadku mężczyźni byli częściej karani niż kobiety. Wynikało to z faktu, że plebs i imigranci mieli swobodne podejście do życia rodzinnego. Ponadto nie istniała sformalizowana, powszechnie akceptowana forma małżeństwa ani rejestracja ludności. Biedni mieszkańcy miast często przenosili się z jednego miasta do drugiego w poszukiwaniu lepszych warunków życia, co nie sprzyjało stabilności życia rodzinnego.

Wyroki dla dzieciobójców i czarownic w Poznaniu

Kobiety rzadko były oskarżane o szczególnie poważne przestępstwa, takie jak morderstwo lub podżeganie do morderstwa. W tamtych czasach dzieciobójstwo było uważane za szczególnie poważne przestępstwo, które oznaczało odebranie życia noworodkowi, porzucenie go lub aborcję. Kobiety, które zaszły w niechcianą ciążę, często obawiały się ostracyzmu, wstydziły się swoich rodzin i pracodawców, nie miały pieniędzy na wychowanie dziecka i doświadczały szoku poporodowego. Wszystko to prowadziło je do porzucenia lub zabicia dziecka. Karą za to była oczywiście śmierć.

Bardzo często kobiety w dawnym Poznaniu były karane za czarownictwo, które było rozumiane jako praktykowanie czarnej magii, kontakt ze złymi duchami lub ziołolecznictwo. Procesów sądowych w sprawach czarownictwa nie było w Polsce zbyt wiele. Zazwyczaj kobiety oskarżano o sprowadzanie chorób, psucie mleka i piwa, rzucanie zaklęć prowadzących do śmierci oraz wzywanie diabła. Były też takie, które praktykowały ziołolecznictwo i przeważnie pomagały ludziom wyzdrowieć. Takie kobiety również uważano za wiedźmy, nawet jeśli nie robiły nic złego.

Z wyjątkiem prostytucji, wszystkie wyżej wymienione przestępstwa zagrożone były karą maksymalną, choć stosowano liczne okoliczności łagodzące, takie jak ciąża, niewielkie uszkodzenie ciała czy przebaczenie ze strony ofiary. W XVI-XVII w. w nadwarciańskim Poznaniu jedną czwartą oskarżonych kobiet skazywano na śmierć, 12% uniewinniano, a pozostałe karano wychłostaniem i wypędzeniem z miasta. Najsurowszą karą dla kobiet było dzieciobójstwo. Sprawczynie były grzebane żywcem i przebijane palami. Złodziejki uznane za winne poważnej kradzieży lub recydywistki skazywano na śmierć przez utopienie, a czarownice palono żywcem na stosie.

Z powyższego można wywnioskować, że życie w ówczesnym Poznaniu nie było łatwe, a różne okoliczności zmuszały ludzi do popełniania przestępstw.

.......