czwartek, 23 kwietnia, 2026

II wojna światowa w Poznaniu: pierwsze dni

W 1939 roku Poznań był ożywionym polskim miastem liczącym 274 000 mieszkańców, położonym zaledwie 75 kilometrów od granicy z Niemcami. Jako najbardziej wysunięte na zachód duże polskie miasto z garnizonem — było dobrze wyposażone w jednostki wojskowe, w tym 3 Pułk Lotniczy, 14 Pułk Artylerii Lekkiej itp. Napięcie rosło od miesięcy z okresowymi incydentami zbrojnymi i niemieckimi lotami rozpoznawczymi nad regionem, pisze strona internetowa poznanyes.eu.

Nieprzewidywalny początek wojny

Polski plan obronny o nazwie „Zachód” początkowo nie przewidywał obrony Poznania i Wielkopolski. Według szacunków wywiadu niemiecki atak miał być skierowany przede wszystkim na Warszawę. Jednak 1 września 1939 roku doszło do nieprzewidzianego zdarzenia: o świcie Niemcy dokonały niespodziewanego ataku na Polskę. O 5 rano w jednostkach wojskowych zawył alarm, a o 8:30 usłyszano pierwszy alarm powietrzny, gdy na niebie pojawił się niemiecki samolot rozpoznawczy.

Mieszkańcy miasta, w którym jeszcze nie rozpoczął się rok szkolny, gromadzili się niespokojnie, a biura przygotowywały się do ewakuacji. Wielu starało się natychmiast opuścić Poznań, przepełniając dworce z nadzieją na wyjazd na wschód. Sytuacja stała się jeszcze bardziej ponura, gdy niemiecka mapa oficerska znaleziona w pobliżu Międzychodu pokazała, że wróg był dobrze poinformowany o polskich fortyfikacjach i pozycjach.

Bomby nad Poznaniem

W południe stało się pewne, że wojna rozpoczęła się, gdy nad miastem pojawiły się niemieckie bombowce. Dziewięć z nich wycelowało w Główny Dworzec kolejowy, a reszta zaatakowała lotnisko „Ławica”. Pierwsze bomby spadły na fabrykę Cegielskiego, zmuszając jego pracowników do odwetu ogniem z armat, w wyniku czego zestrzelono jeden samolot. Niestety bomby uderzyły w obszary mieszkalne, powodując ofiary i zniszczenia.

Później tego samego dnia miasto zostało zdewastowane przez bardziej zmasowane bombardowanie z udziałem około 100 bombowców Dornier Do 17. Ten bezwzględny atak zabił 250 osób, a więcej zostało rannych. Rynki, obiekty wojskowe i budynki mieszkalne zostały zamienione w ruiny. Pomimo ponurych okoliczności polskim lotnikom udało się zestrzelić sześć niemieckich samolotów podczas walk powietrznych nad poznaniem tego dnia.

Kapitulacja Poznania

W następnych dniach duże polskie jednostki wojskowe zaczęły wycofywać się na wschód, co wywołało rozczarowanie wśród mieszkańców miasta. Do Poznania napływali uchodźcy z zachodniej części Wielkopolski, pojawiły się niemieckie grupy dywersyjne atakujące mieszkania oficerów. Urzędnicy wyjechali, dokumentacja została spalona, a do 4 września ostatnie polskie jednostki wojskowe opuściły miasto. Mosty nad rzeką Warta zostały zniszczone, pogrążając część miasta w ciemność.

Były prezydent Cyryl Ratajski niechętnie przyjął kierownictwo nad Puszczykowo. Pod jego nieobecność wyznaczone przez niego służby niestrudzenie pracowały nad przywróceniem zasilania i naprawą uszkodzonego wodociągu. Tymczasem okupacja niemiecka niestrudzenie nacierała na Poznań, okupanci zajęli Buk, Opalenicę i Grodzisk.

Nowa rzeczywistość: okupacja niemiecka

10 września do Poznania dotarła zmotoryzowana grupa patrolowa 14 żołnierzy niemieckich 148. Pułku Grenzschutzu, który niemieccy mieszkańcy Poznania powitali z radością. Wkrótce do miasta przybyły inne niemieckie jednostki, w tym oddział Einsatzgruppe VI SS. Nad ratuszem podniesiono flagę ze swastyką. Generał porucznik Maximilian von Schenckendorff założył swoją kwaterę główną w hotelu Bazar, a Niemcy zaczęli przejmować budynki wojskowe, fortyfikacje i urząd miasta.

13 września do poznania przybył Artur Greiser, później mianowany gauleiterem Warthegau. Prezydent Ratajski podał się do dymisji, co oznaczało koniec polskich rządów w mieście. Na ulicach Poznania pojawił się pierwszy plakat administracji Greisera, naznaczony despotycznym reżimem nazistowskim, który zapoczątkował ponury okres okupacji, który trwał do 1945 roku.

...